A A A

§ 4. ZASADY ZBIEGU PODSTAW ODPOWIEDZIALNOŚCI

Kodeks zobowiązań nie zawierał żadnego przepisu uznają¬cego i normującego zbieg podstaw odpowiedzialności. Stano¬wisko jednak doktryny było na ogół jednolite i dopusz¬czało zbieg podstaw odpowiedzialności.14 Podobnie też orzecznictwo w sposób wyraźny przyjmowało taki zbieg.143 Dopuszczalność zbiegu odpowiedzialności kontraktowej i de¬liktowej przesądził art. 443 k.c. Zgodnie z tym przepisem okoliczność, że działanie lub za¬niechanie, z którego szkoda wynikła, stanowiło niewykonanie lub nienależyte wykonanie istniejącego uprzednio zobowiąza¬nia, nie wyłącza roszczenia o naprawienie szkody z tytułu czy¬nu niedozwolonego, chyba że z treści istniejącego uprzednio zobowiązania wynika co innego. Przepis ten więc przyjmuje przede wszystkim, że również przy istnieniu węzła zobowiązaniowego wyrządzona szkoda może być rezultatem czynu niedozwolonego. I dalej, że po¬krzywdzony czynem niedozwolonym ma roszczenie o napra¬wienie szkody na podstawie odpowiedzialności deliktowej, mimo że ze względu na istniejące uprzednio zobowiązanie roszczenie to wynika również z podstawy odpowiedzialności kontraktowej. Przepis art. 443 k.c. nie może być oczywiście rozumiany w ten sposób, że pokrzywdzony może uzyskać dwa odszkodo¬wania z tytułu jednej i tej samej szkody, jedno na podstawie odpowiedzialności kontraktowej, drugie na podstawie odpowie¬dzialności deliktowej, gdyż szkoda raz naprawiona wyłącza uszczerbek w majątku poszkodowanego; ponadto dwukrotnego wynagrodzenia szkody nie dopuszcza art. 361 k.c. Powstaje za¬tem pytanie, według jakiej podstawy odpowiedzialności ocenić należy roszczenie, gdy obowiązek wynagrodzenia szkody wy¬nika i ex contractu i ex delicto. Panuje zgodny pogląd, że żadna z podstaw odpowiedzial¬ności nie stanowi lex specialis w stosunku do drugiej (chyba że tak stanowi przepis szczególny) i że wobec tego nie by¬łoby podstaw do przyznawania prymatu jednej z tych podstaw. Zwolennicy koncepcji istnienia dwóch odrębnych roszczeń, jednego z odpowiedzialności kontraktowej, drugiego z delikto¬wej, zajmują stanowisko, że wybór roszczenia z danej pod¬stawy odpowiedzialności należy do wierzyciela. W. Czachórski16 uważa, że w razie zbiegu dwóch roszczeń według prawa materialnego poszkodowanemu przysługuje wy¬bór między roszczeniami, według zaś prawa formalnego o wy¬borze w braku wiążącej decyzji pioszkodowanego postanowi ostatecznie organ wydający orzeczenie. Z poprzednich jednak wywodów tegoż autora (s. 113 wy¬mienionej pracy) wynika, że odróżnia on dwie sytuacje: a) gdy poszkodowany dokonuje wyboru przez określenie takiej pod¬stawy faktycznej żądania dochodzonego w procesie, która wy¬łącza przez to samo jedno z dwóch roszczeń materialnopraw-nych, b) gdy poszkodowany dokonuje wyboru przez określenie podstawy prawnej żądania dochodzonego w procesie, czyli określa charakter prawny swego roszczenia. W pierwszym wypadku, zdaniem autora, organ orzekający może rozpatrzyć żądanie tylko w ramach tej podstawy fak¬tycznej, jaka została przytoczona przez powoda. Ten pogląd jest trafny, jednakże nie ma on nic wspólnego ze zbiegiem norm, gdyż zbieg ten dotyczy sytuacji, gdy do jednej i tej samej podstawy faktycznej żądania można zastosować więcej niż jedną normę, a nie, gdy istnieją dwie podstawy faktyczne, czyli dwa różne stany faktyczne. Natomiast wybór podstawy prawnej przez poszkodowanego nie ma, zdaniem autora, żad¬nego znaczenia, gdyż wyboru podstawy dokonuje organ orze¬kający.17 Sądzić więc można, że autor, wbrew sformułowaniu ze str. 119 omawianej pracy w istocie rzeczy uznaje, iż organ orzekający rozstrzyga o zastosowaniu właściwej normy przy ich zbiegu. A. Ohanowicz również przyznaje wierzycielowi ze względu na przepisy prawa materialnego wybór roszczenia odszkodo¬wawczego, podnosi jednak, że zagadnienie, czy sąd może przy¬znać odszkodowanie na innej podstawie, jest kwestią proce¬duralną, która nie wchodzi w zakres rozważań autora. Nad¬mienia jednak, że w razie zbiegu przepisów judykatura na¬kazuje sądowi stosować te postanowienia przepisów, które za¬pewniają dalej idącą ochronę osobie uprawnionej.18 Powstaje więc pytanie, cóż to za „wybór" przez wierzyciela i jakie ten rzekomy wybór ma znaczenie? Nie można sztucznie oddzielać przepisów prawa material- nego od procesowego. Przepisy prawa procesowego nie do¬puszczają w omawianej sytuacji wyboru „roszczenia" (czy — moim zdaniem — podstawy odpowiedzialności) przez wierzy¬ciela. Wybór ten bowiem nie dałby się pogodzić z obowiąz¬kiem wykrycia przez sąd prawdy obiektywnej (art. 3 k.p.c.) ani nie znajduje oparcia w art. 187 k.p.c, który nie zobowią¬zuje powoda do podania podstawy prawnej pozwu. Domaganie się przez sąd, by powód dokonał wyboru tej podstawy, nie znajduje żadnego uzasadnienia w przepisach procesowych, a dokonanie takiego wyboru przez wierzyciela, gdyby nawet nastąpiło, nie wiąże w niczym sądu. 9 Orzecznictwo nasze w okresie powojennym po pewnych początkowych wahaniach zajęło wyraźne stanowisko uznające zbieg podstaw odpowiedzialności, i to w tym sensie, że rosz¬czenie poszkodowanego powinno być ocenione z urzędu przez sąd według zarówno deliktowej, jak i kontraktowej podstawy odpowiedzialności, jeżeli oczywiście zachodzą przesłanki do przyjęcia obu tych podstaw. Tezę tę sformułował na tle odpo¬wiedzialności za manko Sąd Najwyższy w uchwale z dn. 30.XI. 1954 r.19, podnosząc, że w wypadku zbiegu podstaw odpowie¬dzialności pracownika za manko zakładowi pracy przysługuje w stosunku do pracownika roszczenie zarówno z art. 239 k.z., jak i z art. 134 k.z., przy czym do każdego z tych roszczeń stosuje się odpowiednie przepisy.20 Potwierdza to stanowisko uchwała całej Izby Cywilnej Sądu Najwyższego, powołana w przypisie 3. W uchwale tej Sąd Najwyższy wyjaśnił, że w wypadku zbiegu podstaw odpowiedzialności (konkurencji ty¬tułów — według nomenklatury Sądu Najwyższego) sąd stosuje normę najkorzystniejszą dla dochodzącego danego skutku prawnego, i dlatego sąd powinien uwzględnić powództwo, gdy ma ono oparcie w jakiejkolwiek normie prawnej. Zastosowanie wszystkich wchodzących w danym wypadku w grę norm prawnych jest więc obowiązkiem sądu, niezależnie od wyboru podstawy roszczenia przez wierzyciela.21 W doktrynie francu¬skiej stanowisko takie zajmuje R. Savatier,22 w nauce naszej — J. Ignatowicz i A. Stelmachowski, w powoływanej uprzednio pracy. Również W. Siedlecki uważa, że w omawianym wypad¬ku sąd powinien przyjąć taką kwalifikację prawną, która zapewniałaby powodowi należytą ochronę prawną, zgodnie z rzeczywistym stanem rzeczy.23 Sąd obowiązany jest — jeżeli istnieją dane do przyjęcia 10 zbiegu podstaw — zastosować ocenę według obu podstaw odpowiedzialności, powinien jednak przyjętą przez siebie w ostatecznym rezultacie podstawę zastosować w całości, ze wszystkimi jej konsekwencjami. Nie jest więc np. dopusz¬czalne uznanie, że roszczenie powoda nie uległo przedawnieniu ze względu na zasady odpowiedzialności kontraktowej, i jed¬nocześnie oparcie tego roszczenia na zasadzie ryzyka, wynika¬jącej np. z art. 433 k.c. Słusznie zwraca uwagę A. Ohano¬wicz na niedopuszczalność tego rodzaju łączenia skutków prawnych nie mających wspólnego celu.24 Wydaje się, że wszelkie wątpliwości w tej kwestii rozstrzygnęła powołana w przypisie 3 uchwała całej Izby Cywilnej, wyjaśniająca, że każdy z konkurujących tytułów ma pełną samodzielność. Je-żeli więc wynikające z nich roszczenie jest regulowane dal¬szymi przepisami, to razem z samym tytułem należy stosować dodatkowe przepisy odnoszące się właśnie do tego tytułu. Sąd jest więc obowiązany rozważyć, czy roszczenie znajduje opar¬cie w jednej i drugiej podstawie odpowiedzialności, traktując jednak każdą z nich jako nierozerwalną całość, i nie może łączyć pewnych zasad jednej podstawy odpowiedzialności z niektórymi zasadami drugiej. Jedynie jeżeli dana instytucja (np. zakres pojęcia winy) normowana jest w konkretnym sta¬nie faktycznym identycznie w obu podstawach odpowiedzial¬ności (umownej i deliktowej), to sąd może dla nadania więk¬szej wagi swemu rozstrzygnięciu oprzeć się na obu podsta¬wach prawnych.