A A A

§ 5. WYŁĄCZENIE ZBIEGU PODSTAW ODPOWIEDZIALNOŚCI

Jeszcze przed wejściem w życie kodeksu cywilnego doktry-11 na reprezentowała pogląd, że istnienie między stronami uprzedniego stosunku zobowiązaniowego może nie pozostawać bez wpływu także i wtedy, gdy wyrzą¬dzona w ramach tego stosunku szkoda mogłaby być uznana za wywołaną czynem niedozwolonym. Opierając się na treści ważnego zobowiązania oraz na przepisach normujących dane stosunki zobowiązaniowe uznawano, że pewien czyn, który normalnie nosi cechy czynu niedozwolonego, nie może być za taki uznany właśnie ze względu na wolę stron lub przepis ustawy.Obecnie to zagadnienie rozstrzygnął art. 443 k.c. dopusz¬czający zbieg podstaw odpowiedzialności „chyba, że z treści istniejącego uprzednio zobowiązania wynika co innego". Ten końcowy zwrot art. 443 k.c. oznacza wyłączenie z mocy istniejącego pomiędzy stronami uprzednio zobowiązania odpo¬wiedzialności deliktowej. Chodzić tu może np. o sytuację, gdy strony ograniczyły odpowiedzialność do wypadku rażącego niedbalstwa, gdy tymczasem przy podstawie deliktowej każde niedbalstwo, nawet najlżejsze (culpa levissima) odpowiedzial¬ność tę uzasadnia, bądź gdy takie wyłączenie wynika z odpo¬wiedniego przepisu dla danego typu umowy. Dopuszczenie w takich sytuacjach dochodzenia dalej idą¬cych roszczeń, opierając się na odpowiedzialności deliktowej, byłoby unicestwieniem istniejącego już uprzednio zobowiąza¬nia. To samo może dotyczyć np. ograniczenia wysokości od¬szkodowania.27 Podkreślić należy, że dla wyłączenia odpowiedzialności de- J2 liktowej na zasadzie istniejącego pomiędzy stronami zobowią¬zania konieczne jest, by to zobowiązanie istniało uprzed¬nio, tzn. by istniało przed powstaniem szkody. Tylko bowiem wówczas powstać może zbieg odpowiedzialności z istniejącego już zobowiązania i z tytułu wyrządzenia szkody czynem nie-dozwolonym. Zawarcie przez strony umowy o wyłączeniu odpowiedzial¬ności deliktowej dopiero po powstaniu szkody wyrządzonej czynem niedozwolonym miałoby inny charakter, oznaczałoby zrzeczenie się bądź określonego roszczenia (np. o zadośćuczy¬nienie), bądź określonego zarzutu (np. krótszego przedawnie nia po jego upływie). Takie przypadki nie dotyczą jednak zbiegu podstaw odpowiedzialności. „Uprzednie zobowiązanie", o którym mowa w końcowej części art. 443 k.c, może powstać z czynności prawnej, z aktu administracyjnego lub ex lege. W razie gdy powstaje ono z czynności prawnej, w szcze¬gólności gdy jego źródłem jest umowa, nasuwa się pytanie, czy przy szkodzie na osobie dopuszczalne byłoby zobowiązanie, które wyłączyłoby odpowiedzialność deliktowa. Ze względu na charakter dobra, jakim jest życie i zdrowie, uznać należy, że tego rodzaju zobowiązanie umowne byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego i z tego względu z mocy art. 58 § 2 k.c. nieważne.28 Nie można natomiast kwe¬stionować treści zobowiązania wyłączającego odpowiedzialność deliktowa za szkodę na osobie, jako sprzecznego z zasadami współżycia społecznego wówczas, gdy zobowiązanie to powsta-ło ex lege. Wydaje się, że ciekawym przykładem takiego zo¬bowiązania jest ustawa z dn. "23.1.1968 r. o świadczeniach pie¬niężnych przysługujących w razie wypadku przy pracy.29 Przewiduje ona w określonych przypadkach świadczenie za¬kładu pracy dla dotkniętego wypadkiem przy pracy pracow-nika lub dla pozostałej po nim rodziny, wyłączając z mocy art. 22 w stosunku do macierzystego zakładu pracy jakąkol¬wiek inną podstawę odpowiedzialności, a w szczególności pod¬stawę deliktowa. Patrz punkt 252. 13 W pewnych sytuacjach ustawodawca wprowadza prymat odpowiedzialności deliktowej, wyłączając od-powiedzialność ex contractu, mimo że okoliczności faktyczne uzasadniałyby zbieg obu tych podstaw odpowiedzialności. Wy¬mienić tu należy art. 88 dekretu z dn. 24.XII.1952 r. o prze¬wozie przesyłek i osób kolejami.30 Przepis ten stanowi, że za szkodę na osobie, która dotknęła podróżnego, kolej odpowiada według przepisów o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przy posługiwaniu się mechanicznymi środkami komunikacji poruszanymi za pomocą sił przyrody. Chociaż więc podróżnego z koleją łączy umowa przewozu, szkoda na osobie wyrządzona mu w związku przyczynowym z przewozem podlega zawsze przepisom o czynach niedozwolonych ze względu na powyższy przepis szczególny, który każe odpowiedzialność kolei oceniać na zasadzie art. 436 k.c, a więc na podstawie deliktowej. Nie wydaje się natomiast całkowicie ścisły pogląd W. Cza-chórskiego31, według którego kodeks cywilny w art. 435—436 wprowadza pierwszeństwo tych przepisów przed reżimem kon¬traktowym. Rzeczywiście, przepisy te dotyczą wyrządzenia szkody „ko¬mukolwiek", a więc zarówno osobie postronnej, jak i osobie związanej z odpowiedzialnym za szkodę istniejącym już sto¬sunkiem zobowiązaniowym. Artykuł 437 k.c zabrania jednak jedynie wyłączenia lub ograniczenia z góry odpowiedzialności określonej w powyż¬szych dwóch artykułach. Nie ma natomiast żadnych przeszkód do umownego rozsze¬rzenia tej odpowiedzialności — chyba że inaczej stanowi usta¬wa, jak to w szczególności czyni powołany w punkcie 13 de¬kret z dn. 24.XII.1952 r. — i przyjęcia np., że przewoźnik samochodowy odpowie także za szkodę wyrządzoną z wyłącz¬nej winy osoby trzeciej lub spowodowaną przez siłę wyższą. Poszkodowany wtedy będzie mógł oprzeć swe roszczenie na kontraktowej podstawie odpowiedzialności. Podzielić należy pogląd A. Sapunara32, że w stosunku do osoby przewożonej z grzeczności mechanicznym środkiem ko¬munikacji (art. 436 § 2 k.c, patrz punkt 177) posiadacz po¬jazdu odpowiada tylko ex delicto, a to dlatego, że z reguły nie istnieje wówczas przed wyrządzeniem szkody żaden stosunek prawny pomiędzy przewożonym z grzeczności a posiadaczem pojazdu. Nie ma zatem zbiegu podstaw odpowiedzialności, skoro istnieje tylko podstawa deliktowa. Przy szkodzie na osobie może niejednokrotnie wystąpić problem zbiegu podstaw odpowiedzialności, a więc np. przy umowie przewozu niemechanicznymi środkami komunikacji (transport konny) oraz przy szkodzie wywołanej wadliwym leczeniem, gdy pacjenta z lekarzem łączy umowa zlecenia lub 0 dzieło (patrz punkt 381). Z reguły dla pokrzywdzonego ko¬rzystniejsza będzie odpowiedzialność z tytułu czynu niedozwo¬lonego. Wprawdzie na nim spoczywa ciężar dowodu winy, ale, po pierwsze, często przepisy o czynach niedozwolonych bądź wprowadzają odpowiedzialność na zasadzie ryzyka, bądź przyj¬mują domniemanie winy sprawcy szkody, a po drugie, gdy istnieje szkoda na osobie, udowodnienie winy z reguły nie na-stręcza poważniejszych trudności. Za oparciem odpowiedzialności na podstawach deliktowych przemawia z punktu widzenia interesu pokrzywdzonego sze¬rokie zastosowanie zasady ryzyka, a w pewnych wypadkach 1 zasady słuszności przy ocenie odpowiedzialności za szkodę, możność żądania zadośćuczynienia za krzywdę oraz niekiedy względy procesowe, np. właściwość miejscowa sądu. Problem zastosowania odpowiedzialności kontraktowej może jednak, wydaje się, mieć znaczenie w dwóch wypadkach: gdy odpowiedzialność deliktowa uległa już przedawnieniu, nie na¬stąpiło natomiast jeszcze przedawnienie odpowiedzialności kontraktowej, oraz gdy umowa stron ujmuje szerzej odpowie¬dzialność za szkodę, aniżeliby to wynikało z przepisów o czy¬nach niedozwolonych. Na przykład przy zabiegu kosmetycz¬nym strony mogą się umówić (wyraźnie lub w sposób doro-zumiany), że dokonujący zabiegu odpowiada nawet w braku wszelkiej winy po swej stronie za ujemny rezultat zabiegu. W takim wypadku nie byłoby podstaw do przyjęcia delikto¬wej odpowiedzialności za wyrządzoną szkodę (ze względu na brak winy), mogłaby natomiast istnieć odpowiedzialność kon¬traktowa Sądzę więc, że w wypadku, gdy przepis szczególny przy szkodzie na osobie nie przewiduje prymatu odpowiedzialności deliktowej, nie byłoby przeszkód do zastosowania ogólnych zasad o zbiegu podstaw (patrz pkt 10) i ocenienia tej szkody według jednej i drugiej podstawy odpowiedzialności, jeżeli oczywiście istnieją dane do przyjęcia zbiegu podstaw w ogóle. W takiej jednak sytuacji, jeżeli zajdzie potrzeba oparcia od-powiedzialności za szkodę na osobie na przepisach o odpowie¬dzialności kontraktowej, należy ocenić roszczenie już wyłącz¬nie według przepisów o odpowiedzialności kontraktowej i sto¬sować te przepisy w całości (np. przyjmując przedawnienie według zasad tej odpowiedzialności, nie można sięgać przy ocenie innych zagadnień do zasad odpowiedzialności delik-towej).